Ciężko
mi na duszy twojej duszy ciężarem.
We
mnie, nade mną, koło mnie.
Dobrze
mi, że jesteś tak blisko.
Słuchaj!
Kiedyś kochałeś się ze szczęściem.
Nosiłeś
na palcu pierścień zaręczynowy.
Pokaż
mi go? Czy jest tak piękny jak wtedy,
Kiedy
zamyślałeś się w swojej bladej twarzy?
Szczerniał?
Ha! To z Twojej winy!
Może
to przez łzy? Ty, płaczesz? Nie płacz!
Mój
kochany. Dałeś tyle kwiatów. Wszystkie zwiędły.
Było
ich tak wiele. Dałeś nowe.
Dlaczego uschły wszystkie prócz tej białej
róży?
Która dawno! Tak dawno zwiędła na wieki.