niedziela, 9 października 2016

Arti

Ona jest tą osóbką..
Której wszystko nagle zwala się na głowę
Gdy okazuję się, że już dłużej nie może wynajmować pokoju hotelowego, bo tak
I z rozpaczą szuka mieszkania, na już
Wybrała towarzyszy, którzy cały czas nie mają czasu
Więc znalazła tych, którzy chcą spędzić z nią każdą minutę

To potworne, że jest taką osóbką..
Która bardzo potrafi się bawić, drugą osobą
To groźna umiejętność, której nauczył ją ojciec. Bycia jak magnez.

Przestała taka być
. Chce przestać taka być.

Jest tu tak 'świeża'. Uciekła z innego kraju, do niewielkiego miasteczka.
Widzi te same twarze bardzo często. Te same codziennie problemy.

Coraz więcej problemów ma sama na koncie.
Postrzelono ją bez powodu. Wydzwaniają w sprawie morderstwa ludzi, których nie zna.
Tak bardzo kocha te miasto. Za tą naturalną dzikość. Za możliwości.
Ona jest tutaj bezkarna. Ona jest dla tego miasta stworzona.

Z iloma już była, z iloma przestała być?

Którego sobie upatrzyła?

Samotna 19'latka. Czarna sukienka do kolan, czarne szpilki. Biała szczęśliwa dusza.

sobota, 1 października 2016

Faith

To imię i to nazwisko miało moc czarodziejską. Ono sprawiało, że czuła jak całe jej ciało wypełnia przyjemne uczucie, to każdemu znane ciepełko. Z perspektywy gości dla niektórych była siostrą, koleżanką z pracy, przyjaciółka, lub po prostu Jego narzeczoną. W sumie to już nie narzeczoną... a żoną. Nie wiedziała kiedy to się stało, słowa przysięgi jakby same wypłynęły z jej drżących ust.
Biała prosta sukienka, srebrne szpilki, włosy związane w nieładzie, łączyły się w pyszną.. całość.

Z perspektywy gości..

Ona była tym z gości, który był zaproszony z czystej uprzejmości. Dopiero gdy wyszła z urzędu zauważyła, że jest przepychana przez zupełnie obcych jej ludzi. Jak to się stało, że dopiero 3 godziny wcześniej dowiedziała się o ślubie swojego szefa: "Zaraz to on ma narzeczoną?"
Wsiadła na rower. Nie czuła się przytłoczona obecnością bogatych i znanych ludzi. Poczuła się szczęśliwa. Pojechała na sale, złożyła młodej parze życzenia i pośpiesznie zniknęła. W drodze do centrum wstąpiła na kawkę do pierwszego lepszego baru. Nie zwracając nawet uwagi na dosyć skąpą liczbę pracowników, usiadła na sofie przy oknie i zamyślona wypatrywała odrobiny zrozumienia.

-Przepraszam, <głośniej> PRZEPRASZAM!


*Ah, tak zapomniałam zamówić kawę*

-Kawę poproszę

-Chciałbym Panią poinformować, że właściwie skończyłem swoją zmianę i chciałbym zamknąć lokal.



Z perspektywy gości..

I nagle pojawiła się na stacji zupełnie sama. Z bilionem myśli w głowie. Ciekawe jak na weselu. Może nie powinnam sama jeździć z tymi kolesiami. To był głupi pomysł. I mam się z nimi zobaczyć jutro o 20? Przecież to mafia... Zasada druga, że nigdy nie mogę opuścić rodziny? W co ja się wpakowałam... Głupia, głupia.. Potrzebuję pomocy.

Pośpiesznie wyjęła telefon i zaczęła przeglądać kontakty


Dobra kogo my tu..


Arturo - rozłącz

Mikel - rozłącz
Jackob - rozłącz

Głupia banda bezmózgów...


Thomas! Hmm ..zadzwonić, czy nie .. 


*Abonament niedostępny*


O rajuśku..