Biała prosta sukienka, srebrne szpilki, włosy związane w nieładzie, łączyły się w pyszną.. całość.
Z perspektywy gości..
Ona była tym z gości, który był zaproszony z czystej uprzejmości. Dopiero gdy wyszła z urzędu zauważyła, że jest przepychana przez zupełnie obcych jej ludzi. Jak to się stało, że dopiero 3 godziny wcześniej dowiedziała się o ślubie swojego szefa: "Zaraz to on ma narzeczoną?"
Wsiadła na rower. Nie czuła się przytłoczona obecnością bogatych i znanych ludzi. Poczuła się szczęśliwa. Pojechała na sale, złożyła młodej parze życzenia i pośpiesznie zniknęła. W drodze do centrum wstąpiła na kawkę do pierwszego lepszego baru. Nie zwracając nawet uwagi na dosyć skąpą liczbę pracowników, usiadła na sofie przy oknie i zamyślona wypatrywała odrobiny zrozumienia.
-Przepraszam, <głośniej> PRZEPRASZAM!
*Ah, tak zapomniałam zamówić kawę*
-Kawę poproszę
-Chciałbym Panią poinformować, że właściwie skończyłem swoją zmianę i chciałbym zamknąć lokal.
Z perspektywy gości..
I nagle pojawiła się na stacji zupełnie sama. Z bilionem myśli w głowie. Ciekawe jak na weselu. Może nie powinnam sama jeździć z tymi kolesiami. To był głupi pomysł. I mam się z nimi zobaczyć jutro o 20? Przecież to mafia... Zasada druga, że nigdy nie mogę opuścić rodziny? W co ja się wpakowałam... Głupia, głupia.. Potrzebuję pomocy.
Pośpiesznie wyjęła telefon i zaczęła przeglądać kontakty
Dobra kogo my tu..
Arturo - rozłącz
Mikel - rozłącz
Jackob - rozłącz
Głupia banda bezmózgów...
Thomas! Hmm ..zadzwonić, czy nie ..
*Abonament niedostępny*
O rajuśku..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz