sobota, 1 października 2016

Faith

To imię i to nazwisko miało moc czarodziejską. Ono sprawiało, że czuła jak całe jej ciało wypełnia przyjemne uczucie, to każdemu znane ciepełko. Z perspektywy gości dla niektórych była siostrą, koleżanką z pracy, przyjaciółka, lub po prostu Jego narzeczoną. W sumie to już nie narzeczoną... a żoną. Nie wiedziała kiedy to się stało, słowa przysięgi jakby same wypłynęły z jej drżących ust.
Biała prosta sukienka, srebrne szpilki, włosy związane w nieładzie, łączyły się w pyszną.. całość.

Z perspektywy gości..

Ona była tym z gości, który był zaproszony z czystej uprzejmości. Dopiero gdy wyszła z urzędu zauważyła, że jest przepychana przez zupełnie obcych jej ludzi. Jak to się stało, że dopiero 3 godziny wcześniej dowiedziała się o ślubie swojego szefa: "Zaraz to on ma narzeczoną?"
Wsiadła na rower. Nie czuła się przytłoczona obecnością bogatych i znanych ludzi. Poczuła się szczęśliwa. Pojechała na sale, złożyła młodej parze życzenia i pośpiesznie zniknęła. W drodze do centrum wstąpiła na kawkę do pierwszego lepszego baru. Nie zwracając nawet uwagi na dosyć skąpą liczbę pracowników, usiadła na sofie przy oknie i zamyślona wypatrywała odrobiny zrozumienia.

-Przepraszam, <głośniej> PRZEPRASZAM!


*Ah, tak zapomniałam zamówić kawę*

-Kawę poproszę

-Chciałbym Panią poinformować, że właściwie skończyłem swoją zmianę i chciałbym zamknąć lokal.



Z perspektywy gości..

I nagle pojawiła się na stacji zupełnie sama. Z bilionem myśli w głowie. Ciekawe jak na weselu. Może nie powinnam sama jeździć z tymi kolesiami. To był głupi pomysł. I mam się z nimi zobaczyć jutro o 20? Przecież to mafia... Zasada druga, że nigdy nie mogę opuścić rodziny? W co ja się wpakowałam... Głupia, głupia.. Potrzebuję pomocy.

Pośpiesznie wyjęła telefon i zaczęła przeglądać kontakty


Dobra kogo my tu..


Arturo - rozłącz

Mikel - rozłącz
Jackob - rozłącz

Głupia banda bezmózgów...


Thomas! Hmm ..zadzwonić, czy nie .. 


*Abonament niedostępny*


O rajuśku.. 

Brak komentarzy: